Taka nazwa...

Dlaczego "adameria"?

Zaraz, zaraz... to się kojarzy ze słowami: cafeteria, drogeria, pasmanteria, fanaberia, kokieteria, histeria, itp.
W tej witrynce - ma prawo.
Będzie raczej okołomuzycznie. Choć nie zawsze,
a na dodatek widziane subiektywnie.
Zapraszam. Każdego kto tu zajrzy - pozdrawiam. Wszak ważne jest podzielenie się... z Wami.A na koniec - postaram się nie wymądrzać. Uda się:-)?

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydarzonka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydarzonka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 marca 2011

W ciszy niepokalanej

Artur Kaszowski - muzyka i aranżacja. Adam Szafraniec - słowa. Śpiewają: Marta Florek, Adam Rymarz, Chór Bazyliki oo. Cystersów w Mogile, Vox Eremi i Voce Angeli. Utwór z okazji... z okazji beatyfikacji największego Polaka, niebawem Błogosławionego Jana Pawła II. Na stronie muzyka.bosko.pl liczba pobrań rośnie w zawrotnym tempie z każdą godziną. O 20:00 było ich jakieś 425... Czyja to zasługa? To chyba ta Niewidzialna Ręka. 02.04. mija 6 lat.

Mam nadzieję, że będzie to śpiewać cała Polska, a może nawet nie tylko. Dostępne są nuty. To tyle w tym temacie, teraz pozostaje Was zaprosić do wysłuchania:



P.S. Wywiad z Arturem Kaszowskim u mnie w audycjach. Zainteresowanych proszę o kontakt.

czwartek, 23 grudnia 2010

Ś.B.N. 2010

Drodzy Czytelnicy!
Może to za mało, może to za krótko, może to za słabo, bo bez muzyki tym razem - ale SZCZERZE. Składam najserdeczniejsze Życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Wszyskiego Najlepszego na przyszły 2011 rok. Oby był lepszy, a na pewno nie gorszy niż ten.
Na nieco "podrasowanym" zdjęciu  prawdziwa choinka i prawdziwe bombki z mojego domowego kącika.
GLORIA IN EXCELSIS DEO!
P.S. Zapraszam do internetowego Radia Orbit o 22:05 - dziś 23, jutro 24 i pojutrze 25.12.2010.

sobota, 18 grudnia 2010

Adwent A.D. 2010

Okres Adwentu. Czas przygotowania. Do czego? Chyba wszyscy wiemy. To także czas na pierwsze refleksje dotyczące minionego roku. Na tematy geopolityczno-publicystyczne nie będę się wypowiadał. Każdy z Polaków odebrał ten rok źle. Czy wnioski wyciągnięte? ...a wojna polsko-polska trwa. Dlatego "ja wysiadam".
A właśnie - Anna Maria Jopek miała urodziny! 14.12. Takie okrągłe. Jakaż siła drzemie w tej muzyce (i Artystce)!
A pamięta ktoś ten moment?


Cudo, cudeńko!

Wracając do tegorocznych refleksji i wydarzeń muzycznych, to nadal wspominam ten koncert z Parku Sowińskiego w Warszawie:


Topu Wszech Czasów w Trójce miało nie być w tym roku. Jednak jest. Co prawda tylko 3 godziny, ale JEST! Bardziej dziwi zestaw do głosowania. Osoby, które tutaj zaglądają, a "bawią się" w głosowanie usilnie proszę o rozłożenie tych 100 głosów (tak, tak, aż tyle, choć z drugiej strony - tylko tyle) na cały zestaw propozycji, bo nie tylko 10CC czy Abba (patrząc od góry) albo ZZTop (z kolei od dołu) istniały na scenie muzycznej! Zdziwiłem się pozytywnie - wreszcie w TWC pojawiła się Armia. Jednak zastanawia mnie fakt wybór tego utworu... Choć niewątpliwie "Jeszcze raz, jeszcze dziś" jest dla mnie PIOSENKĄ ROKU. Pominięto legendarnego "Niezwyciężonego" i "Jeżeli", które są w Polskim TWC. Należy jednak cieszyć się, że jest.
To tyle. No to idę się przygotowywać do Świąt. Niekoniecznie w sklepie, a  właśnie raczej z unikaniem tłoku w "galeriach" i "hipermarketach".


piątek, 29 października 2010

1500, to już dzisiaj

Drodzy Czytelnicy!
Świetny artykuł tutaj napisał Szymon, czyli znany (mi) Ksiądz Jopkolog. Zrobił jeszcze poprawkę: jedną i drugą. Sam Pan Marek Niedźwiecki wspominał o notowaniu nr 1500, a ostatnio napisał, że lubileusz jakoś przeżyć musi, bo nie lubi takich "imprez". Nie wiem jak podchodzi do tego Pan Piotr Baron.
Dla mnie, zwykłego słuchacza Listy, choć wieloletniego, to także będzie wyjątkowe przeżycie. A podchodzę do tego przeżycia zupełnie inaczej. Otóż, jak Bóg da, to usiądę sobie jutro cichutko gdzieś w kątku studia na Myśliwieckiej i będę obserwował to notowanie.
Niezależnie od własnego przeżycia (wszak zostałem wylosowany na Forum, wreszcie miałem szczęście) polecam Wam drodzy Czytelnicy wysłuchania tej niezwykłej audycji. Rano o 9:00 ostatnia odsłona podsumowania 1499 notowań, a wieczorem jubileuszowa Lista Przebojów Trójki. Koncert o 18:00, a potem sedno o 19:00. Będę słuchał i... mam nadzieję, że oglądał też.


ABC - The Look Of Love

poniedziałek, 11 października 2010

Czas nie jest z gumy

Kochani! Nie wyrabiam się. Czasowo. O koncercie Basi powinienem był napisać miesiąc temu, wydawało się, że ostatnio moment to były Jej urodziny. Do koncertu wrócę, bo przeżycie zostało w głowie na całe życie.

Na dodatek Jarosław Hampel został Wicemistrzem Świata na żużlu, a moja ulubiona drużyna pozostaje w Ekstralidze! Jesteśmy żużlową potęgą jako kraj. Nie myślałem, że napiszę kiedykolwiek takie słowa o Polsce.

Wczoraj 3 dychy. Czy to coś oznacza? Moim zdaniem nic. Jest kalendarz nasz, arabski, chiński, itp. itd., a my nie jesteśmy "pępkiem świata". Chiny chyba też nie.

To tyle i obiecuję wrócić, jak mój czas się uspokoi. Przecież nie skończyłem pisać o moich płytach dziesięciolecia... Póki co jest niesamowita "jazda". Pozdrawiam i przepraszam Wszystkich, którzy tu zaglądają. Zajrzyjcie w czwartek godzinę przed północą do Radia Orbit. Może posłuchacie?

sobota, 25 września 2010

Hurrrrra! Gollob!!!!

Czekałem na ten moment wiele, wiele lat. Jestem sympatykiem speedwaya. Dziś poleciały mi łzy z oczu, jak się o tym dowiedziałem. Może nie poryczałem się, ale naprawdę, naprawdę wzruszyłem.








TOMASZ GOLLOB MISTRZEM ŚWIATA!

Fakt, że w żużlu rządzi czasem przypadek i pech. Upadki, defekty, kontuzje. Przez wiele, wiele lat pech dotykał Golloba. Dziś uśmiechnął się los, ale tak naprawdę to jest efekt wieloletniej pracy. Kariera została uwieńczona TAAAAKIM sukcesem. Ten SPORTOWIEC już nic nie musi. Wszedł do grona takich, jak Małysz, Szewińska czy Korzeniowski. Karty światowej historii.
Szkoda, że pecha miał Jarosław Hampel. Jednak wierzę, że zdobędzie w następnych zawodach GP srebrny medal. Jesteśmy żużlową potęgą. Nawet nie przeszkadza mi brak sukcesów mojej ulubionej drużyny w Ekstralidze. 

Zobaczcie fragmenty z zawodów GP z Włoch (Terenzano):
Gollob to ten w czerwonym kasku. Zobaczcie jak pięknie objechał rywali. Brawo, brawo i jeszcze raz brawo!

niedziela, 12 września 2010

Armia w Trójce - relacja on-line

To jest moja relacja zamieszczona na Forum Ultima Thule. Miło, że w Trójce Armia też mogła obchodzić święto 25-lecia.

Witam!
Spróbuję wykonać relację on-line.
Na wstępie przepraszam za wszelkie błędy i gafy, bo mogą się takie pojawić.
Jestem ciekaw, czy uruchomi się video na www Trójki.
Za kilka dni podam link mojego kolegi z Forum LP3 do miejsca,
gdzie koncert Armii ma być nagrany.
Zaraz start... co się tam dzieje w studio koncertowym, wszystko OK?
Zaraz się dowiemy.
Jest video. Jeszcze mi nie działa.
20:05 - zapowiada Mariusz Owczarek. "Głośno to za chwilę tu będzie."
20:06 - zaczęło się. Na początek "Hej, hej, hej" Budzego i jedzie już "Saluto".
20:08 - "Będziecie tak siedzieć jak jacyś emeryci?" - mówi Budzy. "Wstawać". "Saluto" c.d.
20:09 - "Aguirre". Solo na waltorni Kuby. Widzę, że w składzie jest Gero. Razem z Budzym są ubrani w koszule i kapelusze. Bajkowo.
20:12 - Ponownie "Hej" i tym razem coś z "Freaka". "Ways are home". Czy to frikowo na początek? Wink
Waltornia, łamanie rytmu. Cudo, cudo, cudo.
Kmieta ma na sobie chyba koszulkę "Pascha 2000 Tour".
Słyszę saksofon, ale nie wiem kto z młodzieży na nim gra.
Chyba Łukasz Kluczniak, ale zakładał się nie będę.
Może Marek Pospieszalski?
20:19 - Zmiana fuzza i już mamy "Buraki, kapusta i sól". Gero w chórkach. Pogo nie ma, ale kiwanie głowami - jak najbardziej.
20:23 - Słychać waltornię po frikowemu. Łupanka i zwolnienie. "You know I am". Frantz Giec dwoi się i troi na gitarze.
20:27 - I kompletna zmiana tematu, a Armia gra bez przerwy. "Gdzie ja tam będziesz Ty". Jest groźnie?
20:30 - "Dzięki" - mówi Budzy. Powrót do "Freaka". Powoli wyłania się potwór o nazwie "Break Out". Saksofon daje czadu! Gero chórek wyższym głosem. Pięknie.
Saksofon jeszcze pobrzmiewa i nie kończy utworu. Tu i tam gitara i waltornia. No to mamy ciąg dalszy utworu.
20:36 - "Grot The Engine Driver". Gero w odpowiedziach. "Fire in the Sky"!
20:39 - "Green" chyba. Poznaję po rytmie. Tak, tak, to jest ten riff. Dlaczego ten utwór nie zawojował List Przebojów do tej pory nie rozumiem?
Publika macha, śpiewa i tańczy. Ktoś z publiki (może z Forum?) powtarza refren, bo Budzy przekazał na moment mikrofon w kierunku... Mikiego (dzięki Smoku za podpowiedź Wink ).
Ktoś krzyknął "Siekiera". Budzy: "To Ty Budyń"". "Brawo dla tego Pana".
20:43 - "Freak" frikowy. I nie mam pytań. Gero wspomaga na gitarze.
Przewało mi połączenie internetowe, ale już jestem.
20:48 - "Amagama". Saksofon posuwa do przodu utwór. A towarzyszy mu KrzyżoKmiet.
20:50 - Budzy przedstawia zespół. Jednak Kluczniak na saksofonie. "Jeżeli". Czy to już koniec? Oby nie.
"Czas, czas, mój czas ucieka". Publika śpiewa "Jeżeli". Studio się tam chyba trzęsie.
20:53 - Wow! Fragment "Trzech bajek". Jakbym płytę "Exodus" słyszał.
20:55 - Nieokreślone dźwięki. Waltornia i co? "O, o, o, ooo!"
Publiczność wciąż powtarza. "A tam? A tam?". No to mamy chyba całe "Trzy bajki" Smile.
W radio już niestety koncert się zakończył, raczej został przerwany. Na szczęście jest jeszcze video na stronie Trójki. "Grała Armia" powiedział Owczarek. Na antenie, już poza sceną.
20:59 - "Niezwyciężony". Najpierw wersja ostra, a teraz jakby regałowe rytmy. Ponownie śpiewa publika.
21:03 - Koncert się nie kończy. Waltornia. Bogurodzica. Znaczy się "Jeszcze raz, jeszcze dziś".
"Brzmi złoty róg" - Budzy pokazuje na dęciaki. "Czy zapomniałeś?" Publika odpowiada "Nie, nie, nie".
21:08 - Bogurodzica się kończy, a Budzy śpiewa ciszej "The otherrrr siiiide". Rytm, sekcja dęta i zaczyna się jazda po tamtej stronie. Zgadnijcie kto prowadzi wokal? Oczywista oczywistość - Gero. A w drugiej zwrotce zmiana - Budzy. Jakie solo Franza!!!
"Na gitarze Franz".
Ponownie śpiewa Gero. I Budzy mówi: "Śpiewał Gero".
"Uje he he he!" Zabawa z publicznością.
21:15 - Niestety ponownie przerwało mi połączenie i już nie mam łączności ze studiem im. Osieckiej. Nic to!
Koncert Armii jak zwykle wspaniały. Mocne przeżycie dla mnie.
Mam nadzieję, że się na coś przydałem Wink.


Ponoć po tym były jeszcze: Poza Prawem Underground, On jest tu, Opowieść zimowa.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Zmiany, zmiany, zmiany

Witam! Znów więcej niż kilka dni się nie odzywałem. Niestety, chyba tak już pozostanie. Mam w planie jeszcze kilka wpisów, które chciałbym zrealizować, ale na to potrzeba czasu.

A tymczasem zaangażowałem się w realizację własnej, amatorskiej audycji, tzw. autorskiej w pewnym radiu internetowym. Jakim? Proszę zajrzyjcie tutaj. Radio Orbit. Wydaje się pozornie, że to grupka kilku fascynatów, czy wręcz "świrów", którzy postawili sobie za cel "bycie na antenie" i mają jakieś parcie na... mikrofon. Nic z tych rzeczy! To grupa ludzi, którzy świadomie i celowo próbują podzielić się tym, czego sami słuchają, ponieważ pasja, jaką jest radio, już nie może ograniczyć się tylko do jego słuchania. Okazało się, że także należę do takich ludzi. Jednocześnie chciałbym i boję się, ale nie ma co tchórzyć. Już nagrałem audycję, bo przynajmniej przez jakiś (dłuższy bądź krótszy) nie będę prowadził audycji "na żywo". Nie słuchałem wcześniej tego radia, ale jak przesłuchałem sobie audycje archiwalne, to... szacun!!! Naprawdę wielu ciekawych rzeczy można się dowiedzieć.

Moją sytuację w internecie najlepiej odzwierciedla zatem ten filmik:

Moja ulubiona komedia. Jedna z wielu Bareji. 

Dlatego działalność "blogowa" coraz bardziej będzie tą poboczną, ponieważ przestawiam się na działalność w internetowym radio. Zatem jeśli ktoś ma cierpliwość to zapraszam:
premiera: czwartek 02.09.2010 o 23:00
www.radioorbit.pl 
audycja o nazwie Ad-Orbo-Muz 
No, niestety, tak późno, ale taka pora - na moje życzenie.

wtorek, 3 sierpnia 2010

Gayga, Świętej Pamięci...

Ten wpis jest aktualny. Szkoda, że jest aktualny. Szkoda, że jest. A może nie? Nie wiem. Wiem, że muszę na ten temat napisać. Wprost i szczerze - pewnie nie byłoby go, gdyby nie fakt, że 30 lipca tegoż roku zmarła Gayga czyli Krystyna Stolarska. Wokalistka, która bezsprzecznie kojarzyła MISIE z latami 80-tymi, swoim zadziorem i lekkim zwariowaniem. Zwariowaniem, które nawet lubiłem. Do dziś na mojej półce (sprawdziłem, jest grzeczny!) leży singiel Tonpressu. Numer katalogowy S-498. Gayga i Din. Utwory: strona A - Ja ruchomy cel (B. Sołtysik - J. Kondratowicz), strona B - Chodzę, stoję, siedzę, leżę (B. Sołtysik - W.Jagielski). Co to za utwory?
Proszę bardzo:




Tak wtedy grano. Tak robiono teledyski. Takie były fryzury. Możnaby rzec - typowe. Jednak Gayga w tym repertuarze i wyglądzie była oryginalna. Jakoś wtedy tamten kicz (chodzi mi wyłącznie o stylizację i choreografię, a nie muzykę!) nikomu nie przeszkadzał, a nawet był modny. Poza tym nie był przejaskrawiony w sposób, jaki czynią to dziś niektóre wokalistki. Gayga pochodziła ze Śląska, ukończyła szkołę muzyczną w klasie skrzypiec. Myślałem, że wraz z końcem wybuchu polskiego rocka skończyła się także Jej działalność artystyczna. Czy pamięta ktoś dyskotekowy zespół MC Diva (całkowiecie nie moja "bajka"!) i np. utwór "Panie coś pan"? To również twórczość Ś.P. Krystyny Stolarskiej. Kolejnym zaskoczeniem dla mnie była informacja, że nie tak dawno temu Gayga wydała nową płytę. A na niej między innymi ten utwór:



Bardzo ładny utwór, prawda? Źle, że piszę o tym post factum. Mogę zatem napisać tylko jedno - lepiej późno niż wcale.

P.S. O Ś.P. Katarzynie Sobczyk tylko wspomnę w tym jednym zdaniu. Utwory Kasi Sobczyk (tak się wtedy mówiło i pisało) to muzyka moich Rodziców, którą dzięki Nim poznałem i cieszę się, że miałem taką okazję.

wtorek, 1 czerwca 2010

Szok! Niedźwiedź spaceruje w Krakowie

Ta informacje była dla mnie piorunująca. Kiedy tylko dowiedziałem się, że ZNANY REDAKTOR MUZYCZNY TRÓJKI przyjeżdża do Krakowa - to bardzo chciałem się z Nim zobaczyć. Udało się. Marek Niedźwiecki wcale nie przyjechał tutaj na wycieczkę i celowo napisałem taki tytuł rodem ze znanego portalu informacyjnego. Jednak mały spacer doszedł do skutku... a dla mnie nieomal nierealne było to, że istotnie mogę oprowadzić Marka Niedźwieckiego po kilku krakowskich uliczkach.
Na dodatek, na koniec usiedliśmy przy kawoherbacie, gdzieś przy stoliku na Rynku we trójkę, ponieważ dołączył do nas jeszcze Pan Andrzej, związany ze środowiskiem akademickim. Celem wizyty Pana Marka były wykładospotkania ze studentami UJ. Pan Andrzej odwiózł Pana Marka gdzie było trzeba. Niestety, ja nie mogłem uczestniczyć w tych wykładospotkaniach. Natomiast z naszego spotkania pozostały zdjęcia, radość i wdzięczność. Tak trzymać...

Więcej Niedźwiedziowych zdjęć można znaleźć tutaj :-).

wtorek, 18 maja 2010

F... deszszszszsz




18.05.2010, przed południem, Bulwary Wiślane, Kraków.

A mój komentarz? Cóż, może takie powiedzonko Phila Collinsa z koncertu w Chorzowie byłoby najbardziej adekwatne... Napiszę jednak tak: Żywioł i już.


piątek, 7 maja 2010

Ox w "Raju"

Mój ulubiony zespół OX umieścił na swojej www (link po prawej) informację oraz odwołanie do odcinka magazynu "Raj". Może to wydawać się nieco dziwne, a na pewno wtórne, ale uczynię to samo: http://www.tvp.pl/religia/programy-katolickie/raj/wideo/o-jezyku-wiary/1601103
Wszak nie zależy mi na byciu pierwszym, wprowadzaniu tutaj kompletnych nowinek muzycznych. Jak widać skupiam się na odnotowywaniu własnych przeżyć, powiązanych raczej z muzyką. Niewątpliwie ciekawym wydaje się wysłuchanie, co mają do powiedzenia Panowie-Oxowie. Nie mam pojęcia czy i kiedy program został wyemitowany. W odcinku jest także mowa o O. Maksymilianie Kolbe, przeprowadzony jest wywiad z ludźmi z Salezjańskiego Ruchu Ewangelizacyjnego "Saruel". Niecierpliewym napiszę jednak, że wywiad z zespołem OX wmontowano mniej więcej od szóstej do dwunastej minuty, ale naprawdę warto obejrzeć cały odcinek. Przypomniały mi się czasy, kiedy w "Raju" można było zobaczyć Ś.P. x. Grzesia. To już inna historia...
Oczywiście z mojej strony należy się spodziewać, że nie jest to ostatni wpis o Oxach. 

piątek, 2 kwietnia 2010

5 lat i 2 minuty

Wielki Piątek. Jeden z najważniejszych dni w roku. I te 5 lat dzisiaj...



Inspiracją do tego wpisu było wydanie wczorajszego "Dziennika Polskiego", a w zasadzie to jego ponad 20-minutowego dodatku. Taka muzyka ciszy...

P.S.1. 2 minuty później.
P.S.2. Mam nadzieję, że sobie zbytnio nie pozwoliłem.

poniedziałek, 29 marca 2010

Kuba, Forum i Paula

Piosenka jak najbardziej na czasie. Kojarzycie lekcję z historii i wydarzenia marcowe 1968? Bilety w jedną stronę... Zbigniew Hołdys wespół-w-zespół z muzykami T.Love nagrał doskonały hicior. Moim zdaniem numero uno - już pnie się po drabince LP3. A propos... Pan Zbyszek zajrzał na Forum LP3. Nie do wiary? Tak się zaczęło. Dla ludzi z Forum - niesamowita sytuacja. Do tego ten utwór. Z pewnością jest to rodzaj promocji, ale nie byle jakiej! Otóż, tuż po LP3 zajrzałem sobie na http://holdys.blogspot.com i okazuje się, że za całą tą promocją stoi ktoś kto mocno walczy. Paula, http://paulapruska.blogspot.com/, bo o Niej mowa, walczy niesamowicie. Oczywiście nie namawiam nikogo (ja mam już wybrany 1% - Krzysiek potrzebuje porządną protezę), jednak gdyby ktoś chciał wesprzeć Paulę, to byłby to z pewnością uczynek na miarę końca Wielkiego Postu.
Wiem, wiem, Zbigniew Hołdys jest kontrowersyjny, a ile do tego media dokładają, kto wie... ale wystarczy posłuchać tego, co poniżej i cała niepotrzebna otoczka odpada. Pozostają muza i akcja na rzecz Pauli. Tzw. szacun się należy i to od czasów Magdy K. Teraz jest chyba raczej Paula P.
Proszę nie myśleć, że coś złego się dzieje z T. Love. Nie wiem, ale można domyślić się a propos myślenia, że skoro Muniek solowo tymczasem, to Panowie zgrabnie nagrali to, co nagrali. Dość gadania, znaczy pisania... posłuchajcie i pomyślcie. O Pauli też!!!


wtorek, 23 marca 2010

Galeryja z Austryji

Pożyteczne z przyjemnym. Tak MISIE przydarzyło w zeszyłym tygodniu. Nie to, żebym na nartach... nie, nie! Służbowo wręcz. Jednak był czas na spacer. Gdybym miał rzucać nazwami - to napiszę tak: Hochwurzen, Dachstein, Planai, Schladming. Piękne, alpejske, południowe okolice Salzburga. 
Wyszło mi kompletnie nie w temacie tego blogu, ale co ja poradzę na to, że kocham góry.
Są tacy co do Australii (pozdrawiam!), a są tacy co do Austrii :-). Zapraszam do galeryji... z komórki i bez obróbek. Mimo to, wydaje się , że OKI.








piątek, 12 marca 2010

Oxologia czyli skręcaj

Noc, a ja piszę. Coś mnie najszło... Nie mogę już dłużej nie pisać... o tym zespole.  Nie da rady. Miało być inaczej. Jakoś takoś uroczyście. Miałem napisać cały elaborat. Wyszło, jak wyjszło. Brak czasu? Nie można tego argumentu wyciągać za każdym razem! Dlatego nie ma na co czekać. Choćbym miał napisać kilka zdań.
OX. Moja ukochana muzyka. Nie pomyliłem się - ukochana. Trafia prościutko w serce. Jednak nie jest łatwa, lekka i przyjemna. Jest totalna. Nie słyszałem większej alternatywy. Pod każdym względem. Krzyki, głosy, dźwięki, a wszystko po to, aby nawrócić. Do Niego.
W chwili kiedy słucham, to wiem, że to wszystko odnosi się też do mnie. Bardzo. Jest czas Wielkiego Postu. Czas rekolekcji, czas zastanowienia. Dlatego jest też czas, aby zaprezentować Państwu ten niesamowity, tak, NIESAMOWITY przekaz. Może kiedyś uda się opowiedzieć więcej albo kontynuować ten wpis. Proszę przyciszyć głośniki (albo przygłośnić!!!). No to jazda...



I jak? Mnie przypiera do ściany. Momentalnie. Jeszcze kilka słów od Daniela. pod spodem. Przy okazji pozdrawiam Muzyków Zespołu OX i wielce dziękuję za ich Muzykę. Przez duże M. Dzięki Bracia!



Cdn., obiecuję!

poniedziałek, 8 marca 2010

8.3.10


Taka data, a za oknem mróz. Cóż, kalendarzowo zima... Nie odzywałem się tyle, ponieważ "zarobiony jestem". Syndrom naszych czasów. Jednak dziś jest taki dzień... Dawniej kojarzony z goździkiem i pudełkiem rajstop. Mnie uczono w szkole piosenki o grosiku czy groszku wpadającym do kwiaciarni. Jakoś takoś... Nie będę tutaj dyskutował o wyższości jednego święta nad drugim (którym?), ale to dzisiejsze wydaje MISIE na tyle wdzięczne, że nawet poprzedni system nie był w stanie go sprowadzić do tego, do czego próbował. To nie jest święto masowe, to wdzięczne święto jest z działki tych dziękczynnych. Panowie dziękują Paniom! No to sobie poodmieniałem słowo "dzięki"...
W pewnej polskiej komedii mówiono "byłyście naszą muzą". Użyto czasu przeszłego, ale na szczęście on jest teraźniejszy. Oby tak zostało i niech nie zmieniają tego żadne parytety, ustawy, związki, partie, itp. itd. "...gdy Ci uda się taka sztuka..."  Zatem tak po prostu: ŻYCZĘ PANIOM WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Na górze fotka...
Troszkę nie w tematyce blogu, ale to wyjątek potwierdzający regułę.

Niestety w marcu będę rzadko tu zaglądał - bywa.

niedziela, 14 lutego 2010

Eurowizja - za a nawet przeciw

Jesteśmy po polskich eliminacjach. Uczucia są mieszane, jak zwykle. Jednak zanim przejdę do sedna - napiszę kilka swoich opinii na ten temat. Jeśli tylko oglądałem Finał tego konkursu, to zawsze najbardziej podobał mi się... komentarz Artura Orzecha. Natomiast wartość muzyczna i estetyczna (niestety)... może nie będę się wypowiadał, żeby zbytnio nie narzekać. Czasy Edyty Górniak nie powrócą, a najlepszym dowodem na to był niedoceniony występ Mieczysława Szcześniaka. O tym konkursie napisano tony artykułów. Dlatego nie będę się rozpisywał. Polskie eliminacje powoli stają się promocją samą w sobie. W tym roku nietrudno było to zauważyć. Choć pojawiło się kilka ciekawych, moim zdaniem, propozycji to chyba od początku lider był jeden. Wreszcie miałem poczucie jako-takiej rożnorodności  (np. Leszcze, Dziewczyny) i wygrała piosenka stylistycznie inna. Niektórzy już porównują ten utwór z zeszłorocznym zwycięzcą Aleksandrem Rybakiem, albo kompozycjami Piotra Rubika oraz są opinie, że to taka papka inaczej. Ja myślę, że to nie jest prawda. Poza tym do mnie te porównania i opinie nie przemawiają. Prawdą jest, że sukcesem będzie, gdy ta piosenka dostanie się do Finału. Najważniejsze jest jednak, że Polska nie będzie się miała czego wstydzić. Marcin Mroziński z ładną barwą. Czy... - to się okaże.
Oj, ta Eurowizja... Narzekam, a potem i tak chociaż podglądam.

środa, 10 lutego 2010

Niestety...

Napiszę krótko. Bardzo krótko. Najkrócej.
Nie będzie mnie w Łodzi i bardzo tego żałuję. Ale... taki lajf... Dobrej zabawy tym co będą!
Zachęcam do obejrzenia VideoBloga z trasy: dmdotcom na youtube, a zwłaszcza filmiku z podkładem mojej piosenki roku 2009: filmik #9. A tu fragment poniżej (dla tych co się nie linkują :-) ):

sobota, 30 stycznia 2010

Maleo RR turneo na karnawaleo

28 stycznia w klubie "Lizard King" wystąpił zespół Maleo Reggae Rockers.
Na koncert przybyłem punktualnie na 20:00 i... zderzyłem się ze sporą kolejką przed klubem. Ujemna wartość temperatury nie była aż tak wielka, a kolejka przesuwała się szybko. W środku byłem o 20:30. Na szczęście koncert nie zaczął się o czasie. Podejrzewam, że poczekano, aż wszyscy zainteresowani wejdą do klubu.
Zanim zacznę pisać o koncercie, to napiszę, że jakieś 10 lat temu traktowałem Maleo RR jako taki okazyjny projekt koncertowy. Jakże sytuacja zmieniła się na dzień dzisiejszy. Zespół można obecnie zaliczyć do polskiej czołówki regałowej, na koncie kilka płyt i wydarzeń takich jak trasa z audycją "Lato z radiem" 
Muzycy wystartowali dokładnie o 20:59. Na intro na perkusji i basie weszli Kapsel i Kazek. Do nich dołączył K. Nowacki na klawiszach i A.Mościcki na bębnach i wszelakich przeszkadzajkach. Wraz z Siwym na gitarze weszła sekcja dęta - T.Mazur na trąbce i Josef na puzonie. Z tyłu usiadł człowiek, który przeszkadzał na tamburynie (sorry - nie wiem, kim był ten przyjaciel zespołu). Na koniec wszedł lider zespołu - Maleo. Słynny regałowy frontman z gitarą. "Jeeee, Kraków!!! Nareszcie znów u was" i już po intro. Jerusalem. Tak na rozgrzewkę. Już przy tej piosence słychać było, że co pełny skład to pełny skład - rok temu na koncercie akustycznym bardzo brakowało mi sekcji. Reggaemova. No i publiczność zaczęła szaleć. Warto nadmienić, że szaleństwo skończyło się z końcem koncertu. W końcu - karnawał, a takie podskoki przy Maleo RR mogą tylko wyjść na dobre. Rise Up. Na refren wszyscy pod sceną hop do góry. 
Wiadomo powszechnie, że muzyce rege nie można odmówić jednego - rozkołysze najgorszego sztywniaka, ze mną włącznie. Serca nie oszukasz. Kawałek z ostatniej płyty, ale już świetnie znany z koncertów. Kochać aby żyć i solo na bębnach. Ale jakie solo? Myślałem, że Adamowi Mościckiemu ręcę odpadną. Teraz tak jak piszę, to się  zastanawiam ile i jakich nut mieściło się w takcie wtedy granym. Jak widać grając rege też można być wirtuozem.  
Kocham Cię tak samo - klasyk Maleo RR. A dodatkowo świetna zabawa z publicznością. Raz za razem ktoś wchodził na scenę i rzucał się w tłum. Unoszące ręce. Nastąpił czas na... Alibi - utwór znany z teledysku (można poszperać nawet na moim blogu, powinien być), koncertów, promo trasy akustycznej. Dzikie serce, Zion (tylko z której płyty nie pamiętam :-)  ) i wreszcie utwór z dedykacją dla kobiet, a mianowicie Ostrożnie, przebój znany dobrze z LP3. I znów przestawiamy się na ostatnią płytę - Pharoans, Każda minuta oraz Reggae Radio, który jest moim zdaniem regałowym przebojem roku 2009. I na koniec podstawowego setu Droga wojownika. 22:22.
To, co bardzo lubię u Maleo to otwartość. Nikt tak jak On nie przybija piątek z pierwszymi rzędami publiczności, nikt nie mówi tak bezpośrednio. Krótkie wstawki na temat wolontariatu w Afryce i słusznie wykrzyczane "Lew Judy, Jezus Chrystus". Pozytywny przekaz.
Na bisy wejście zaczęło się od perkusji i bębnów, solo na trąbce i chwila minęła zanim zorientowałem się, że to Chant. Publiczność dała się porwać. Końcowym utworem miało być Pytanie, do wiersza Gajcego z płyty o tytule nazwiska tego poety, ale specjalnie dla obecnych salezjanów zagrano Sunshine Day, a Siwy zaczął pożegnanie swoim solo na gitarze. Na długo zapamiętam sekcję dętą, salut!!!
Nadmienię jeszcze, że prawie na sam koniec Maleo osobiście rzucił się na fale rąk publiczności. Cóż, niespotykane! Podziwiam, naprawdę podziwiam otwartość. 
22:47. Dwie godziny bez dwunastu minut. Muzyka rege nie jest trudna w odbiorze. I o to chodzi. Teksty do muzyki rege nie mają wyrafinowanej poetyki. Ba, nawet byłoby to nie na miejscu moim zdaniem, ponieważ liczy się żywy bezpośredni przekaz. Przekaz, który daje do myślenia tu i teraz, w czasie kiedy grany jest utwór.
Czy czegoś mi zabrakło? Jak zwykle - tak. Z tym, że "Żyję w tym mieście" to już mocno ograny kawałek, a "Nikt" jeszcze bardziej ograny i obecnie pewnikiem grany na żywo przez Izrael.
MALEO REGGAE ROCKERS - prawdziwa zwierzyna koncertowa!!!

P.S. Zdjęcia znów wykonane aparatem... telefonicznym, dlatego jakość orientacyjna :-).